Bajka o Jasiu c2 – kupujmy konserwy.

Nie dobrze się dzieje w stumetrowym lesie. Nastała zima. Bardzo ciężki okres w życiu każdego fana miłościwie nam panującego Dr. R. Albowiem schorowany i wymęczony swoją aktywnością polityczną i pomocą najbiedniejszym z biednych, miłościwy Dr. zawsze w okresie zimowym wyjeżdża na Karaiby, a po dwu miesięcznym urlopie, w drodze powrotnej tak przelotnie wpada na Hawaje. Jego podopieczni czują się zagubieni, to takie uczucie, jakby oddzielały ich od Niego ścianki działowe, ścianki aluminiowe nie do sforsowania. Tęsknie wypatrują, pierwszych oznak ocieplenia, z uczuciem przyciskając do piersi fotografie swojego mistrza. Wraz z pierwszymi promieniami wschodzącego słońca czekają pod ogrodzeniem i bramą prywatnego lotniska im. Żebraczych Pustelników, na którym niebawem wyląduje platynowy AirBus A300 z tą jakże ważną i wyczekiwaną personą honoratą na pokładzie. I oto nadchodzi ta chwila, Ci co mieli szczęście znaleźć się w pierwszym szeregu już dostrzegają logo RM ( Rozkoszny Malec przyp. red. ) na skrzydłach samolotu. Już jest. Wylądował. Zapanowała powszechna euforia i radość. Ludzie ze łzami w oczach śpiewają psalmy na jego cześć – Jasiu jeden z najwierniejszych, dostąpił zaszczytu, w jego stronę powiał zapach perfum Ch N5 miłościwego R. Ileż on będzie miał do opowiadania. Co prawda nie było mu dane zobaczyć swojego mistrza, zaraz wsiadł bowiem do swojego Audi A6, a jednak skończył się okres smutku i nastaje nowy dzień.

No related posts.