Kelner’s life.

Bycie studentem obfituje w wiele atrakcji. To się zacznie sesja – potocznie zwana polowaniem na studentów, to wyrzucą Cię z egzaminu, bo się popatrzyłeś w prawo – co znaczy że ściągasz, a to znowu przeżyjesz kolejną cudowną konwersacje z panią w dziekanacie. Jednak oprócz tej istnej sielanki, trzeba też zarabiać. Na własne wydatki, na przyjemności i rzeczy mniej przyjemne acz potrzebne. W tej pięknej chwili mojego życia mieszkam i studiuję we wspaniałym mieście – Wrocławiu. Pracuje w firmie zajmującej się organizacja imprez. Czasami są to wesela, czasami imprezy firmowe.Wrocław jest nowoczesnym miastem, i coraz częściej robimy także targi i bankiety. Moja praca polega na kelnerowaniu, ale nie tylko, wraz ze wspólnikami mojej niedoli, właściwie robię cały catering.Wrocław na szczęście obfituje w nocne kluby i puby, także mam gdzie wydawać zarobioną mamonę. Szczerze to nawet lubię tą pracę…czasami. Nie wysypiam się, nie mam wolnych sobót i piątków, ale mimo wszystko, jest w tej pracy to coś co nie pozwala mi odejść.

Comments are closed.