Nieprzekupny gliniarz karateka – Kawa i chińskie żarcie
W kuchni posterunku 27 przy 69 avenue na zachodnim Bronxie nieprzerwanie pali się goła żółtopomarańczowa żarówka niskiej mocy. Kiedy tylko Harlan tu trafił, to jest trzydzieści dwa lata, pięć miesięcy i dwa dni, paliła się tu taka sama żarówka. Nikt nie zatroszczył się o abażur, czy w ogóle jakąkolwiek osłonkę, która dodałaby tej urzytkowej kuchni przytulności tak ważnej dla dobrego samopoczucia. Harlan miewał czasem wrażenie, że owa żarówka łączy w sobie “kiedyś” i “teraz”. Pamiętał bezsenne noce, hektolitry czarnej kawy i kilogramy zimnego chińskiego żarcia od starego Poy-Xi, którego knajpa mieściła się w piwnicy zarządu wspólnoty mieszkaniowej 15 dzielnicy. Smakowało niepowtarzalnie.
Tamtej nocy, kiedy koroner zabrał już zwłoki Johanny Cohen, Harlan również rozsiadł się z kawą i paczką wołowiny w sosie słodko-kwaśnym pod tą właśnie żarówką i w tej właśnie kuchni. Radio grało jakieś smętne kantry z drugiej połowy lat pięćdziesiątych. W ruach biegnących na wskroś pod sufitem dudniło dziwne echo o niskiej częstotliwości. Posterunek to nie to co budynki komercyjne, a zwłaszcza posterunek w tej, zapomnianej przez Boga i ludzi dzielnicy. Harlan w milczeniu przeżuwał niedosmażone mięso. Dochodziła druga w nocy. O tej porze posterunek świecił pustkami. Przy wejściu na dole, jak zwykle dyżurował portier Vinnie. Nieprzerwanie od 50 lat. Miał małe mieszkanie od podwórza. Mieszkał tam z dwoma burymi kotami.
Portierem został po powrocie z Wietnamu. Nowojorskie wspólnoty mieszkaniowe honorowały w ten sposób najbardziej zasłużonych członków, weteranów. Vinnie nie był warzywem. Ale o Wietnamie nigdy nie gadał. Harlan nie próbował nawet zresztą gadać. Nic poza zdawkową wymianę spojrzeń podczas wchodzenia do budynku. Ta wymiana mówiła wszystko. “Posłałem do piachu wielu ludzi”.
Harlan wyrzucił resztki wołowiny i kubek po kawie do zsypu. Wytarł umorusane dłonie o poły swojego starego wysłużonego prochowca. Wychodząc z kuchni zostawił zapaloną żarówkę. Wymienił spojrzenia z Vinniem. Kolesie z FBI, którzy mieli przejąć sprawę Johanny Cohen byli już podobno w drodze. Harlan zapiął płaszcz i podążył do swojego cadillaca, który czernił się jako jedyny na parkingu przed posterunkiem. Dwie godziny snu wydawały się niezbędne. Wsiadł do samochodu. Zakręcił szyby i zasnął kamiennym snem.
No related posts.