Nieprzekupny gliniarz karateka – Trup w basenie
Harlan pochylił się z pensetą nad spoczywającą w foliowym worku Johanną. Bardzo ostrożnie wyjął zza paznokcia jej prawego serdecznego palca fragment ludzkiej skóry nie większy od łebka szpilki. Biedaczka musiała bronić się ostatkiem sił, nim zabójca poderżną jej gardło. Poszlaki wskazywały na to, że nie mógł być doświadczony. Myślał że basen wszystko rozwiąże… że jeśli wrzuci do neigo zwłoki, to woda zatrze wszystkie ślady, że nie dosięgnie go karząca ręka nowojorskiej policji. Nie mógł widzieć, że cała ciecz w basenie zabarwiła się od krwi denatki na niebiesko. Te stare baseny mają coś takiego, że ich ściany na zasadzie elektrostatyki przyciągają drobiny nieczystości, by łatwiej było sprzątać. Cała krew Johanny osiadła na północno zachodniej ścianie basenu. Wokół trupa unosiła się tylko przez chwilę ta wspomniana już niebieska aura. Zupełnie jakby Johanna, dwuletnia wdowa po Rufusie Cohenie uniosła się w powietrze w niezwykłym geście lewitacji. Harlan prowadził tamtą sprawę także. Z braku dowodów jednak śledztwo umorzono. Zwłoki Rufusa wyłowiono z bagien na północny zachód od Vilage. Do połowy zatopione były w betonie. Teraz Johanna. Johanna Cohen. Kobieta ni piękna, ni inteligenta, dziedziczka fortuny Rufusa. Harlan umieścił próbkę skóry w probówce i spojrzał w prawo, gdzie mieściła się sauna z drewnianą ławą i parującym jeszcze kamiennym piecem. Przez myśl przemknęło mu jakieś zwiewne wspomnienie. Mieli taką saunę w Michigan. Przesiadywał tam z Celine całe godziny. Póki jeszcze żyła… (CDN)