Nieprzekupny gliniarz karateka – Usta Johanny Cohen
Przypuszczenia Harlana okazały się być słuszne. We krwi Johanny stwierdzono obecność nadtlenku antracytu trójamonowego, ok 3,9‰ – dawki, która z powodzeniem mogłaby uśmiercić tuczonego słonia. Dlaczego jednak ktoś miałby najpierw truć Johannę, a później jeszcze podrzynać jej gardło? Koroner Hank, stary znajomy Harlana powiedział, że nie ma pojęcia. Wysunął ciało Johanny z szuflady i rzekł: ”jeśli ci to nie przeszkadza, pójdę czyścic moje meble”. Hank miał obsesję na punkcie tych mebli. Polerował meble i glansował jak mógł najskrupulatniej. Harlan nie miał nic przeciwko temu. Ciała w szufladach to był chleb powszedni Hanka. Nic nie mogło go już zaskoczyć. Meble, to co innego. Jego ojciec, produkował przed wojną meble. Kraków, w Polsce, bo stamtąd wywodziła się rodzina Hanka, stracił wraz z wyjazdem jego rodziny do stanów człowego producenta i designera. Hank opowiadał kiedyś coś, że przyszli komuniści, zabrali im warsztaty i chcieli nacjonalizować. Harlan nie potrafił sobie tego wyobrazić. Pochylił się nad sinymi ustami Johanny Cohen. Były lekko rozchylone. Gdyby żyła wyglądałyby zalotnie. Harlan czuł jednak dobrze sobie znany chłód trupa. Jednym ruchem ręki zdjął płachtę przykrywającą ciało i skamieniał.
No related posts.